Welcome to the future

Zatem… Żyjemy w przyszłości… Chłop na latającej desce przeleciał nad Kanałem La Manche. No prawie, bo wpadł po drodze do wody. Hejters gona hejt, ale skąpanie się w morzu nie zmienia jednak faktu, że żeby do niego wpaść z latającej deski, trzeba na niej najpierw wznieść się w przestworza, co Franky Zapata zrobił (zanim zaczął latać na Flyboardzie był pewnie zwykłym Frankiem, ale jak odpalił maszynę to już musiał wyluzować imię na Franky). Do niedawna takie rzeczy widziałem tylko w filmie o Spider Manie, gdzie WIllem Defoe ganiał Człowieka Pająka na takiej właśnie maszynie po przestworzach Nowego Jorku…

Po pierwsze szacunek i uznanie dla Pana Zapaty. Bo widziałem w tefałeniedwadzieściaczterynadobę relację lajf, jak go żona ubierała w plecak pełen benzyny. Trzeba mieć jaja, żeby wzbić się w przestworza z kanistrem na plecach no i zarąbistą żonę, która ma z tym luz.

-Słuchaj Skarbie, jutro skoczę do Anglii po bułki, zatankujesz mi plecak?
Wyobrażam sobie analogiczną sytuację w wielu domach:
– Kochanie, mam taki pomysł, no wiesz, ta moja taka deska co lata, to bym chciał przelecieć nad Kanałem La Manche z benzyną na plecach.
– Po co?
-…
I być może właśnie tego fundamentalnego pytania cofającego nas od wielu głupot zapomniał zadać sobie Frank Zapata.

Zawiodła pierdoła – nie starczyło paliwa. Znam ten ból, gdy jedziesz świeżo wybudowaną eską z Warszawy do Wrocławia, bak panicznie informuje Cię, że świeci pustkami, a stacji ani widu, ani słychu. Nasz nietypowy lotnik miał zatankować gdzieś pośrodku, ale zabrakło mu wachy, żeby dolecieć do specjalnie przygotowanego statku do tankowania. To oficjalne informacje. Nieoficjalnie chciałbym dowiedzieć się, co to była za stacja paliw na tym statku? Bo wiadomo, że stacja stacji nie równa. Raz, że ceny benzyny szaleją, szczególnie jak wyjedziesz na autostradę. Możemy zatem wyobrazić sobie ceny za litr na środku Kanału La Manche. Dwa – nie zatrzymujesz się raczej na stacji, na której nie smakują ci hot dogi. Mijasz BiPi, ale jak nie wchodzą ci ich sosy – czekasz na Orlen choćbyś miał dojechać na oparach.

Inna sprawa to kwestia polityczno-społeczna. Nie wiem czy oglądaliście, ale gdy Franky wylatywał z rodzinnej Francji żegnał go tłumek ludzi i krowy na niedalekim pastwisku. Fakt, że tylko krowy miały miny, jakby coś przeczuwały, jakby jedyne zadawały sobie pytanie – co jest kur, co ten typ odwala? Ludzi już do reszty poje**? Klęskę przeczuwali chyba też Anglicy, bo gdy tefałen połączył się z reporterem w Dover, gdzie nasz lotnik miał wylądować, zobaczyliśmy puste pole. Ani jedna żywa duszyczka nie była zainteresowana historycznym przelotem. Wiedzieli… Albo wyszły tradycyjne animozje i zawiści angielsko-francuskie. Zresztą, nie po to Anglia wychodziła z Unii, żeby jej teraz ktoś bez paszportu lądował na wybrzeżu. A nie, zaraz, jeszcze nie wyszła…

Trochę nie wiem co miał na celu ten przelot, ale umówmy się – na świecie już wszystko zdobyto, dlatego odkrywcy i wynalazcy po prostu musza prześcigać się w osiągnięciach typu „pierwsze wejście na Mount Everest z pralką na plecach”. Już wcześniej Franky Zapata wprowadził nas w przyszłość latając nad Polami Elizejskimi przed dumnym prezydentem Francji i Angelą Merkel podczas jakiejś tam parady pokazującej jakie fajne mamy czołgi i takiego typa co lata i moglibyśmy go wykorzystać np. jako sanitariusza, który szybko dotrze do poszkodowanych w wypadku ale wolimy, żeby śmiegał z karabinem i żebyśmy od dzisiaj mogli Was zabijać też z wysokości. Taki mu się trafił job na plenerze w Paryżu.

Chłop jak chce to niech sobie lata gdzie mu tam wygodniej, a ja po prostu zastanawiam się, co to wszystko oznacza dla nas i kiedy ta przyszłość dopadnie nas bezpośrednio. Bo wszystko jak zawsze ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony – któż nie chciałby mieć na podorędziu flyboarda tak koło 22:57 w przydomowym ogródku na grillu, gdy o 23:00 zamykają Żabkę.
– Szwagier, skocz po piwko i lód do whisky!
Zzzzzzzzzzzziiiiiiiiiuuuuuuuuuuuuuuuuu…
Z drugiej strony już szykowałbym zaskórniaki na miejscu rodziców dzieci w wieku przedkomunijmym… Bo w tej sytuacji kogo za rok będą interesowały drony w prezencie?

Komentarze (4)

Grzechu nie strasz z tymi prezentami na komunię…..ja mam jeszcze trzech chrześniaków w wieku przedkomunijnym…. 😀 😀 😀

Było tylu nie brać 😛

Trzech przed komunią a dwójka pewnie skreśla już w kalendarzu lata do osiemnastki 😀 😀 w sumie pięciu…

Dżizys… hurt…

Zostaw komentarz